LEOPOLD TYRMAND

Tyrmand, którego cenzura PRL, postanowiła wykreślić ze świadomości Polaków,po tym jak w marcu 1965 roku wyemigrował z kraju, powoli wraca w pejzaż polskiej literatury. Najbardziej znana jest jego powieść „Zły”, jednak literacko być może najciekawszy ten tom opowiadań. Sam pisarz we wstępie mówi tak:

Wybitny znawca przedmiotów – Kubuś Puchatek – doszedł niegdyś do wniosku, że nieduża przedmowa powinna zwać się przedmówką, zaś przedmówka i wymówka to w gruncie rzeczy jedno i to samo. W stwierdzeniu tym tkwi mądrość równie potężna, jak prosta; taka sama zresztą, jaka nasycała wszystkie Wielkie Myśli o Niczym znakomitego pluszowego Filozofa. Zbrojny w tę prawdę postanowiłem niczego nie owijać w bawełnę i ominąć zdradzieckie rafy zawoalowanych wymówek, które w końcu i tak zawsze rozpozna czytelnik – ten nieugięty i doświadczony nawigator wśród oceanu słów. Dlatego nazwałem mą przedmowę chwilą zwierzeń. W zwierzeniach łatwiej jest wsączać krople żywych, kolorowych uczuć, a ja przyznać muszę, że tomik ten jest mi bardzo drogi.

I nic dziwnego, bowiem każde z zamieszczonych tu opowiadań to literacko przetworzona historia z jego życia. Życia niezwykle bujnego i bogatego. Tyrmand urodził się w Warszawie w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Przed wojną zdążył jeszcze przez rok studiować w Paryżu na wydziale architektury. Po wybuchu wojny, który zastał go w Warszawie, wyjechał do Wilna, gdzie jednak w 1940 roku został aresztowany przez NKWD za przynależność do organizacji antyradzieckiej. Udało mu się uciec z więzienia po ataku Niemców na Wilno. Potem trafił do Niemiec na roboty. Pracował tam jako tłumacz, kelner, robotnik kolejowy i marynarz. W tej ostatniej roli próbował się przedostać w 1944 do neutralnej Szwecji, został jednak schwytany i osadzony w obozie koncentracyjnym Grini. Po wojnie pozostał jeszcze przez rok w Danii i Norwegii, pracował dla Czerwonego Krzyża, był też korespondentem Polpressu. W kwietniu 1946 wrócił do Polski. Pracował jako dziennikarz m.in. w Przekroju. Od 1950 zaczęło się stopniowe wyrzucanie go z kolejnych gazet, wtedy znalazł pracę w Tygodniku Powszechnym. Jednak, kiedy w marcu 1953 roku, TP został zamknięty po odmowie druku oficjalnego nekrologu Stalina, Tyrmand został obłożony nieoficjalnym zakazem publikowania. Wtedy to zaczął powstawać jego „Dziennik 1954”. W 1955 wydaje w Czytelniku „Złego”, który natychmiast staje się bestsellerem. Zdążył jeszcze opublikować pierwszą część minipowieści „Wędrówki i myśli porucznika Stukułki” oraz właśnie niniejszy zbiór opowiadań. Potem już cenzura zatrzymywała jego kolejne książki, odmawiano też wznowień. Wreszcie w 1965 roku otrzymał paszport i wyjechał z Polski.  

  • 272 strony, format145 x 205 mm, oprawa broszurowa
  • ISBN 978-83-926064-4-4